Kłódka na szyfr a miłość – dlaczego zakochani przypinają kłódki?

Zakochana para trzymająca się za ręce i słodko się do siebie uśmiechająca wchodzi na most, by następnie przypiąć kłódkę do jego elementów. Widok doskonale znany z wielu polskich (i nie tylko) miast, w szczególności z Wrocławia, Poznania, czy też Krakowa, już na stałe wbił się w krajobraz romantyczności. Skąd właściwie wziął się ten zwyczaj i dlaczego kłódka na szyfr chroni naszą miłość?

Kłódka na moście – historia zwyczaju

Przemieszczając dowolną starówkę polskiego miasta, bez trudu znajdziemy stragan, na którym widnieją napisy ‘kłódki szyfrowe, kłódki dla zakochanych’. Dla jednych jest to symbol miłości, takiej wiecznej i prawdziwej, a dla innych czysty biznes. Biznes, na którym można sporo zarobić, ponieważ kłódka na takim straganie jest kilka razy droższa, niż w sklepie internetowym. Skąd jednak wzięła się ta tradycja?

Według historyków rytuał ten swoje początki ma w Chinach. W miejscowości Qiandoaohu Lake w prowincji Zhejiang, która  mieści się na wyspie World of Locks zgromadzono ponad 1000 zabytkowych i blisko 150 tys. nowoczesnych kłódek, które uznano za symbol statusu Chińczyków. Inni twierdzą, że zwyczaj ten pochodzi z Europy, a dokładniej włoskiej Florencji, gdzie uczniowie szkoły Sanita in Costa San Giorgio kradli kłódki na szyfr ze swoich szafek szkolnych, a następnie wieszali je z wyznaniami miłosnymi na moście Ponte Vecchio.

W kolejnych latach, za sprawą włoskich pisarzy, rytuał ten bardzo się popularyzuje, a kłódki zaczynają pojawiać się na mostach w całych Włoszech. Następne wieki to rozpowszechnianie zwyczaju wieszania kłódek na szyfr na teren całej Europy. Dzisiaj tradycja ta jest dobrze znana i bardzo widoczna w zasadzie każdym zakątku świata. Kłódki z szyfrem zakochanych znajdziemy nawet w Korei Południowej, Afryce, a także krajach Amazonki.

Polskie kłódkowe mosty

Oczywiście, ten miłosny rytuał nie ominął także Polski. Mimo, że historycy spierają się, kiedy ta tradycja dotarła do naszych granic, to nie ulega wątpliwości, że od kilku lat mamy prawdziwą modę na przypinanie kłódek na szyfr z inicjałami zakochanych. Są nawet miejsca w Polsce, które śmiało można określić mianem prawdziwych stolic zakochanych.

Takim miejscem jest bezwątpienia Ostrów Tumski we Wrocławiu. Znajdujący się na nim most nazwany został ‘mostem zakochanych’, głównie ze względu na ogromną ilość kłódek, które znajdują się w tym miejscu – obecnie trudno znaleźć tam wolne miejsce na umieszczenie kolejnej. Podobnie oblegany jest również most na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, czy też Kładka Bernatka w Krakowie lub most przy ulicy Korzennej w Gdańsku.

Kto robi na tym biznes?

Jak wiadomo, miłość to doskonały temat do robienia biznesu. Potwierdzają to wydawane każdego roku miliony na słodycze, kwiaty i upominki z okazji walentynek. Podobnie sytuacja ma się w przypadku miłosnych kłódek na szyfr – na tym również można zbudować spory biznes.

Jak wskazują nam sami sprzedawcy takich kłódek – każdego dnia sprzedaje się ich kilkadziesiąt. Oczywiście wzmożony ruch jest w okolicach Święta zakochanych, Świąt Bożego Narodzenia, czy też Wielkanocy. Wówczas liczba sprzedanych kłódek określana jest terminem kilkuset. Marże również nie należą do najniższych – za standardową kłódkę, która w sprzedaży detalicznej kosztuje około 5 zł, przy wrocławskim moście należy zapłacić około 20 zł. Mimo, że przebicie jest bardzo duże to chętnych nie brakuje. W końcu zwyczaj zapinania szyfrowych kłódek miłosnych ma zagwarantować szczęście zakochanej parze!